Stwórz nastrój wnętrza z Le Pukka

| Bez kategorii | 31 sie 2011

Światło jest jednym z najważniejszych elementów domu.

Original post by meble.pl

Roleta na indywidualne zamówienie

| Bez kategorii | 31 sie 2011

Wymyślny wzór, unikatowe wykończenie, niestandardowy wymiar –często znalezienie wymarzonej rolety graniczy z cudem. A gdyby tak można było stworzyć projekt według własnego uznania oraz zapotrzebowania?

Original post by meble.pl

Leć na wycieczkę w ramach nagrody !

| Bez kategorii | 31 sie 2011

Marzysz o wycieczce do jednej z artystycznych stolic Europy? Pełen kontrastów, wielonarodowy Londyn, barwna Barcelona, zachwycający Paryż a może Mediolan lub Berlin?

Original post by meble.pl

Salon w kolorach ziemi

| Bez kategorii | 30 sie 2011

Podążając za ciekawymi rozwiązaniami w aranżacji wnętrz poszukujemy kolorów, dzięki którym salon nabierze eleganckiego i subtelnego wyglądu.

Original post by meble.pl

Konkurs „GTC for Young designers”

| Bez kategorii | 30 sie 2011

Firma GTC zaprasza do udziału w Konkursie „GTC for Young designers”.

Original post by meble.pl

Konkurs „Idealna Łazienka” na targach Idealny Dom i Wnętrze

| Bez kategorii | 29 sie 2011

Podczas targów Idealny Dom i Wnętrze firma KIM – wystawca targów, przeprowadzi konkurs „Idealna Łazienka”.

Original post by meble.pl

Kolejny salon BRW – Wrocław

| Bez kategorii | 29 sie 2011

27 sierpnia 2011 roku MEBLE-Black Red White uruchomiła swój kolejny salon meblowy we Wrocławiu.

Original post by meble.pl

Przestrzenie życia: miejsca do nauki

| Bez kategorii | 29 sie 2011

W naszej aktualnej serii Office.Info poszukujemy przestrzeni o wyjątkowej tożsamości i pytamy o sposób ich aranżacji i oddziaływania. Tym razem piszemy o pomieszczeniach, które kształcą. „Pedagogika przestrzeni” i „architektura nauki” jako katalizatory na drodze do wiedzy i różnorodności.

Lebensräume: Lernräume - Chi Minh City, Vietnam

Nie na darmo mówi się, że wnętrza mają swój charakter. Nieważne, czy chcemy w nich pracować, zdobywać wiedzę, szkolić, prowadzić spotkania, bawić się czy odpoczywać – wnętrza stworzone w określonym celu zazwyczaj jednoznacznie uwzględniają odrębność użytkowników i czynności. Czy faktycznie spełniają swoją rolę jest już inną kwestią i z założenia zależy to od tego, czy wywierają na nas wpływ emocjonalny. Ich oddziaływanie jest przecież czymś więcej niż wypadkową wysokości + koloru ściany + powierzchni podłogi.

Możliwe, że wszyscy słyszeliście już te fachowe określenia: blending learning, challenged based learning, rapid e-learning, CBT czy WBT… Z czym się wiążą? Dotyczą nowego wymiaru uczenia się i generowania wiedzy o szerokim i efektywnym zasięgu działania. Oba tematy cieszą się tak dużym zainteresowaniem, jak nigdy dotąd.

Środowisko charakteryzujące się umiejętnościami miękkimi

Jeśli zmieniają się metody i procesy uczenia się, łatwo wywnioskować, że i ogólne okoliczności towarzyszące tym zagadnieniom muszą ulec zmianie. Nowoczesne koncepcje kształcenia i zdobywania wiedzy przyczyniają się do tego, że stwarza się otoczenie, które inspiruje i pobudza kreatywność. W końcu byt skutecznych gospodarek narodowych jest już od dawna zależny od tych wartości niematerialnych, które potrafiły stworzyć społeczeństwo informacyjne.
Zwłaszcza jedno zjawisko rzuca się w oczy. Nieważne, czy to szkoła podstawowa, uniwersytet czy dokształcanie zawodowe: proces jednostronnego przekazywania wiedzy coraz bardziej przekształca się w proces oparty na interaktywności, przekazujący informacje wspomagające naukę.
Dziś wiedza nie jest już podawana na tacy. Wiedza oznacza dziś odpowiedzialność za samego siebie, ciekawość, dociekania na własną rękę, doświadczenie, dyskusje i networking. Powstająca w wyniku tego dynamika działania wymaga – co zupełnie zrozumiałe – odpowiednio zaprojektowanego otoczenia. Już dawno odeszły do lamusa, nawet jeśli są jeszcze w użyciu, choć to inny temat, wielkie sale wykładowe z miejscem z przodu dla prelegenta. O wiele bardziej potrzebne są pomieszczenia, które w równym stopniu rozbudzają chęć kształcenia, kreatywności, eksperymentowania, rozwijają fantazję i interakcje międzyludzkie, ułatwiają prezentacje.
Richard Stang i Frank Thissen zdefiniowali pojęcie koncepcji „zmysłowych”, które pozwalają na poznawanie poprzez zarówno wzrok, dotyk, słuch i węch, a jednocześnie umożliwiają koncentrację, odprężenie oraz elastyczne działanie. Profesorowie ci, pracujący z Wyższej Szkole Mediów w Kolonii, w swojej pracy badawczej skupiają się na zagadnieniu tzw. „światów nauki”.
Miejsce do nauki musi się przeobrazić w miejsce do życia. Nie może stawiać na pierwszym planie tylko zagadnień naukowych, lecz także kwestię odbywającego się w tym samym czasie procesu kształtowania się osobowości. Powinno to być pomieszczenie sprzyjające rozwojowi – w każdym i najlepszym tego słowa znaczeniu!
Koniec z zaszufladkowaniem!

Jak to ma miejsce generalnie w oświacie, również w dziedzinie architektury szkolnej kraje nordyckie o krok wyprzedzają wiele innych państw. Wydaje się nie do uwierzenia, jakie projekty są tam w trakcie realizacji – w krajach oddalonych od nas o kilka stopni szerokości geograficznej. Na przykład szkoła, w której nauka odbywa się właściwie bez klas. Taka szkoła znajduje się w dzielnicy Hellerup (gmina Gentofte w okręgu Kopenhagi) i już teraz stała się sławna. Koncepcja projektu, urzeczywistniona przez duńską pracownię architektoniczną Arkitema, rzeczywiście jest niecodzienna: 750 uczniów wspólnie uczy się na otwartej powierzchni o wielkości 8200 m², na trzech kondygnacjach, bez oddzielnych sal szkolnych.

W centrum szkoły znajduje się „koloseum”, czyli zadaszony dziedziniec z szerokimi schodami, wykorzystywany w różnych celach. Wzdłuż dziedzińca znajduje się wspólny teren z meblami do siedzenia i leżenia, zaś kontakty towarzyskie można utrzymywać również w kawiarenkach i świetlicach. W spokojniejszych miejscach budynku znajdują się cztery tzw. „przestrzenie domowe”, które mogą pomieścić od 75 do 100 uczniów. Każda z nich obejmuje miejsce do ćwiczeń, zarówno indywidualnych, jak i grupowych oraz trzy „domowe bazy”, czyli nieduże przestrzenie w kształcie sześciokąta, w których każdorazowo 25 uczniów może w pełnej koncentracji słuchać wykładu i uczyć się. Po krótkich sesjach uczniowie jednak opuszczają to miejsce i spotykają się ze sobą w dużej sali. Prezentacje mają miejsce w minisalach w centrum „przestrzeni domowych” lub w „koloseum”. Kondygnacje są połączone przy pomocy wielu schodów. Mosty, platformy i balkony sprawiają, że budynek dostarcza sporej dawki emocji. Kto spodziewa się niesamowitego gwaru w całej szkole, zdziwi się – mimo że uczniowie poruszają się po całej przestrzeni o wiele częściej niż w typowych placówkach i korzystają z niego na wiele różnych sposobów, to poziom hałasu jest zaskakująco niski.

Naprawdę zajmujący jest fakt, że niemal wszystkie pomieszczenia są tam otwarte, tworząc jedną otwartą przestrzeń. Poszczególne pokoje oddzielają tylko meble. Wyjątkiem są pokoje nauczycielskie dla 5-6 osób i jedyna osobna sala lekcyjna. W każdym zakątku budynku panuje otwarta atmosfera, która sprzyja komunikacji, a jednocześnie stwarza dogodne warunki do nauki.

Nauka uniwersytecka w toku

Dwa zupełnie różne style architektoniczne uniwersytetów na różnych kontynentach – a jednak mimo swojej niepowtarzalności coś je łączy: mowa o Rolex Learning Center w Lozannie (Szwajcaria) i kampusie uniwersyteckim w Ho Chi Minh City (Wietnam). Oba projekty architektoniczne podejmują temat wody, oba korzystają z falistych elementów dekoracyjnych i organicznych kształtów, oba w końcu, wykorzystując pewną dozę ekscentryczności, nastawione są na wykorzystanie możliwości, jakie dają spotkania.

Rolex Learning Center to spójna struktura o powierzchni 88 tys. m². Od razu zwraca uwagę faliste, równoległe ułożenie sufitu i podłogi, które budynkowi niespodziewanie nadaje lekkość. W niektórych miejscach konstrukcję nad podłogą utrzymują zupełnie niewidoczne wsporniki. Przechodząc pod powstałymi „mostami”, z różnych stron dochodzi się do przestronnego, otwartego pomieszczenia i do głównego wejścia.

Falisty kształt sprawia, że wnętrze wygląda jak górzysty krajobraz, a poszczególne strefy nie są od siebie oddzielone. Liczne miejsca spotkań sprzyjają komunikacji. By skoncentrować się na nauce, można skorzystać z indywidualnych stref, a na spotkania małych grup przeznaczone są oszklone „bubbles”. Czy to pionowo, czy poziomo: krzywizny i fałdy określają strukturę. Takie wrażenie sprawiają także zaokrąglone dziedzińce. Wraz z oszklonym dachem wizualnie tworzą otwartą przestrzeń. Budynek zaprojektowany przez japońską pracownię architektoniczną SANAA odzwierciedla filozofię Eidgenössische Technische Hochschule w Lozannie (Politechniki Konfederacyjnej): świadczy o multidyscyplinarnej współpracy i wspiera ją poprzez swą własną strukturę.

Zrównoważone wzornictwo w Wietnamie

Zmieniamy lokalizację: Ho Hi Minh City, Wietnam. W samym sercu delty Mekongu, w harmonii z naturą, powstanie w najbliższych latach kampus uniwersytecki. Architekci Kazuhiro Kojima, Daisuke Samuki i Trong Nghia Vo przekonali do swojego projektu jury konkursu zrównoważonej architektury Global Holcim Avards 2009 i zdobyli srebrny medal. Budynki wyśmienicie współgrają z naturalnym otoczeniem, zarówno pod względem wizualnym, jak i technicznym. Kampus nie zajmuje dużej powierzchni. Delikatnie zaokrąglone owalne kształty wkomponowują się w otaczający las namorzynowy. W projekcie wzięto pod uwagę wiatr i prądy wodne, dzięki czemu klimatyzację w znacznym stopniu zastępuje naturalna wentylacja i zacienienie. Właśnie w celu zapewnienia jak najlepszej wentylacji projektanci czerpali inspiracje z tradycyjnego lokalnego budownictwa: fasadę budynków tworzą plecionka bambusowa i drewno mangrowca.
Przeplatające się ze sobą owalne ściany budynku poprzez liczne punkty styczności tworzą wielką liczbę sal i małych pomieszczeń. Dają one możliwość różnorodnych spotkań i interakcji, natomiast opływowy design wprowadza atmosferę zarówno nowoczesności, jak i bliskości z naturą.

Jeden uniwersytet – sześć budynków

Wróćmy do Europy: w Wiedniu powstaje właśnie nowy kampus Wirtschaftsuniversität (uczelni ekonomicznej). Ogólny plan zabudowy przygotowany przez austriacki zespół architektów BUSarchitektur tworzy ramy infrastruktury, projektu terenów niezabudowanych i poszczególnych kompleksów budynków. Na 90 tys. m² powstaje architektoniczna różnorodność ze 102 tys. m² powierzchni użytkowej. Wolną przestrzeń zaprojektowano w myśl idei „walk along park”, która zakłada łączenie różnych przestrzeni. Autorami koncepcji sześciu kompleksów budynków są różni architekci, jednak ich aranżacja będzie zharmonizowana. Na wolnych powierzchniach oraz na parterze toczyć się będzie równocześnie życie publiczne, studenckie i naukowe. Kulinarne hity mają przyciągać na teren kampusu także przypadkowych gości.

Wśród wykonawców znajdują się japońska pracownia architektoniczna Hitoshi Abe, hiszpańskie biura Carme Pinós i NO.MAD Arquitectos, a także sir Peter Cook z londyńskiego CRABstudio. Library & Learning Center, symboliczne I geograficzne serce nowego kampusu, sprawia futurystyczne wrażenie i przypomina niemiecką pracownię Zaha Hadida. Studenci mogą tu korzystać z bibliotek badawczych, a także z różnych usług. Miejsca do pracy, salonik wypoczynkowy, punkt spotkań i centralne miejsce największego natężenia ruchu – wszystko to można znaleźć w LLC. W budynkach wydziałowych przeważają struktury sprzyjające komunikacji, natomiast przepełnione światłem centrum wykładowe, z łatwo adaptowalnymi salami i terenem do samodzielnej nauki, tworzą urozmaicone otoczenie ze strefą zarówno publiczną, jak i prywatną. I tak miejsce do nauki staje się miejscem do życia…

Funkcjonalna rekreacja

À propos przestrzeni życiowej: tereny zewnętrzne oraz te służące rekreacji zajmują w rozumieniu współczesnej „architektury nauki” wyjątkowe miejsce. Otwarte przestrzenie to idealny punkt wyjścia do osiągnięcia odpowiedniej jakości spotkań, do zapewnienia odpoczynku i kreatywności. W Fachhochschule der Wirtschaft (Wyższej Szkole Ekonomicznej) w Graz, w kampusie 02, od kilku miesięcy w ramach pracy projektowej studenci testują instalację PARCS firmy Bene. Najważniejsze pytanie brzmi: „Czy sposób urządzenia pomieszczenia i jego wygląd może sprzyjać komunikacji?”.
„Balkon”, część kampusu znajdująca się przed salami wykładowymi, to ulubiona i bardzo chętnie odwiedzane miejsce, wykorzystywane do działań grupowych, spotkań i spędzania czasu podczas studenckich „okienek”. Poza tym studenci mają stąd bardzo dobry widok na to, co dzieje się podczas różnych uroczystości w głębiej położonym holu. Moduły meblowe PARCS, które można łatwo dostosować do swoich potrzeb, są przedmiotem bardzo wnikliwych naukowych obserwacji i analiz. Wyniki poznamy wkrótce.

Ronnie Sambor
Brigitte Schedl-Richter

Original post by admin

PROMOCJA: 3+1 czwarty mebel w GRATIS

| Bez kategorii | 28 sie 2011

W salonach Meble Vox trwa PROMOCJA: 3+1 czwarty mebel w GRATIS.

Original post by meble.pl

Kolorowe krzesła dla dzieci i młodzieży

| Bez kategorii | 28 sie 2011

Rok szkolny już wkrótce. Odpowiednio dobrane meble w pokoju dziecięcym sprawią, że nauka stanie się przyjemnością, a nie uciążliwym obowiązkiem.

Original post by meble.pl

DiTu – propozycja dla osób, które lubią gotować, a nie lubią stać

| Bez kategorii | 25 sie 2011

Paged Meble, firma znana ze 130-letniej tradycji produkcji mebli giętych, przygotowała nietypowy model „krzesła”. DiTu to składane siedzisko umożliwiające pracę w pozycji półsiedzącej lub półstojącej przy kuchennym blacie. Już…

Original post by meble.pl

Narożniki i sofy w kolorach jesieni w salonach ABRA

| Bez kategorii | 25 sie 2011

Wraz z gorącymi miesiącami w salonach meblowych Abra zagościły nowe narożniki i sofy. Funkcjonalne, z dużą powierzchnią spania – zapewniają komfort podczas snu i popołudniowego odpoczynku.

Original post by meble.pl

LEDY_DREDY kolekcja fryzur świetlnych

| Bez kategorii | 25 sie 2011

Iwona Kosicka zaprojektowała lampy, które nie są już przewidywalne.

Original post by meble.pl

Memo Vox – gramy o wnętrza

| Bez kategorii | 24 sie 2011

Liczy się czas i precyzja wykonania – gra internetowa Memo Vox relaksuje, ćwiczy pamięć i rozwija sprawność. Przez chwilę stajemy się projektantami wnętrz, bawimy się kolorami, zmieniamy wygląd mebli i… zdobywamy punkty.

Original post by meble.pl

Meble z litego drewna

| Bez kategorii | 24 sie 2011

Naturalne piękno w naszych domach – meble z litego drewna firmy MEBIN

Original post by meble.pl

Machina Design Awards – Rdzenie trafiły do laureatów

| Bez kategorii | 24 sie 2011

Koncept Attachment nadesłany przez Gabrielę Kowalską zdobył nagrodę dla młodych designerów podczas trzeciej edycji Machina Design Awards.

Original post by meble.pl

Nowy Katalag IKEA 2012

| Bez kategorii | 24 sie 2011

22 sierpnia br.odbyła się oficjalna prezentacja nowego Katalogu IKEA 2012 zatytułowanego „Małe jest piękne. Liczą się sprytne pomysły”.

Original post by meble.pl

Manfred Bene, Schwarzwiesenstraße 3

| Bez kategorii | 24 sie 2011

Środowisko pracy i otoczenie człowieka idą z duchem czasu: w rozmowach ze współcześnie żyjącymi ludźmi weryfikujemy poglądy, przesądy i życzenia dotyczące miejsc pracy. Nasuwa się myśl, że w życiu kogoś takiego jak Manfred Bene, który dorastał w rodzinnej firmie zajmującej się meblami biurowymi, biuro odgrywa znaczącą rolę. Imponujące jest jednak to, z jak wielką „pasją i fantazją” ten przedsiębiorca z krwi i kości rozwija i urzeczywistnia swoje wizje. Z okazji jego siedemdziesiątych urodzin i jubileuszu pięćdziesięciolecia pracy w firmie Nicole Kolisch i Désirée Schellerer zaprosiły Manfreda Bene do udzielenia wywiadu.

Manfred Bene, Schwarzwiesenstraße 3

Manfred Bene urodził się w 1941 roku w Waidhofen nad rzeką Ybbs w Dolnej Austrii. Po ukończeniu nauki w dziedzinie przetwórstwa i technologii drewna w gminach Hallstatt i Mödling zaczął pracę w 1961 roku w rodzinnej firmie. Na początku pracował jako technik zakładowy. W 1970 roku objął stanowisko dyrektora Bene AG, a w roku 2004 stanął na czele zarządu. Od roku 2006 Manfred Bene sprawuje funkcję przewodniczącego rady nadzorczej Bene AG. Podczas swojej pracy poprowadził firmę do międzynarodowego sukcesu. Zdobyła ona ustabilizowaną pozycję w branży architektury i projektowania: we współpracy z wybitnymi światowymi architektami i projektantami Bene tworzy nowe środowiska biurowe i zawodowe – a tym samym nową jakość przestrzeni życiowej, jaką jest biuro.

Panie Bene, załóżmy, że dziś urządzałby Pan swoje biuro w firmie. Jak by ono wyglądało? Byłoby podobne do obecnego, czyli jednoosobowego pomieszczenia, czy też postawiłby Pan na otwartą przestrzeń?

Z pewnością jestem otwarty na urządzanie biura w różny sposób. Obecnie mamy jednak ograniczone możliwości, biurowiec przypomina statek, w którym ja znajduję się na dziobie: na moje biuro składa się tylko jedna ściana, otoczona przez mniej więcej 80 procent szklanej powierzchni. To przestrzeń, którą wcale nie tak łatwo urządzić.

Czy mimo to jest tu jakiś element wyposażenia, który Pan wyjątkowo lubi?

Stół konferencyjny. Gdy wprowadzałem się tu 23 lata temu, jak każdy dyrektor miałem piękne, duże, masywne biurko, a obok niego boczny stół. Po przeciwległej stronie pokoju stał stół konferencyjny.

Jednakże, jako że chyba dwie trzecie mojego życia upływało na rozmowach, po jakimś czasie uznałem, że takie ustawienie jest jednak bardzo niepraktyczne. Ciągle musiałem wstawać, zbierać wszystkie potrzebne mi rzeczy, przechodzić do stołu, siadać,… Dlatego wymyśliłem kwadratowy stół, który służy i za stół konferencyjny i za biurko. Wtedy nie było na rynku stołów w takim kształcie. Był rok 1988.

Wszystko, co stało w pokoju, wyrzuciłem, a wstawiłem tam swój kwadratowy stół. Ja siedzę po jednej stronie, tu pracuję, a wokół stoi sześć krzeseł dla moich rozmówców. Rozmiar stołu ma tę zaletę, że swobodnie może przy nim siedzieć sześć osób. A przy tym nie jest tak wielki jak inne ogromne stoły konferencyjne. Można przez niego sięgnąć, można podać sobie ryciny, można normalnie rozmawiać i się porozumiewać. To był właściwie najważniejszy wynalazek dotyczący „własnego biura”. A dziś sprzedajemy prawdopodobnie gros naszych dyrektorskich stołów nie w standardowym formacie 2,5 x 1 m, tylko 160 x 160 cm.

Czy ma Pan wrażenie, że własne biuro w jakiś sposób wyraża Pana osobowość? Czy w ogóle chciałby Pan, żeby coś wyrażało?

Cóż, w moim biurze jest bałagan…
W moje ręce trafiają listy, informacje, broszury i tak dalej. Oglądam je i odkładam, aż po pewnym czasie otacza mnie sterta papierów.

W moim miejscu pracy można znaleźć mnóstwo rzeczy: katalogi konkurencji czy jakieś prezenty od japońskiego kontrahenta. Obok biurka stoi boczny stolik, na którym wszystko upycham, za nim zaś jakieś stare teczki, koń na biegunach, tego typu sprzęty… Moje biuro w żadnym wypadku nie jest modelowe czy typowe. Co można z niego wyczytać to to, że porządek w papierach nigdy nie był moją mocną stroną.

Zatem porządek nie jest Pana pasją. A co Pan najbardziej lubi robić w pracy?

Moim ulubionym zajęciem jest i było tworzenie produktu, wymyślanie go z projektantem, a potem sprzedawanie go. Gdy zaczynałem pracę w firmie, oczywiście robiłem prawie wszystko: koordynowałem i kontrolowałem, księgowałem i pracowałem w przygotowalni. Ale moje motto, a także motto Bene, brzmi: fantazja i pasja. A moją pasją zawsze były projekty, rozmowy ze sprzedawcami, klientami i architektami.

Jak to wygląda na co dzień w pracy?

Tworzenie nie oznacza tylko projektowania. Chodzi o to, żeby wymyślić produkty, które idealnie wpasują się w rynek, a jednocześnie o dziesięć procent przewyższą konkurencję. Tylko w ten sposób mogą ostatecznie wpływać na rzeczywistość, kształtować ją. Dlatego bardzo wcześnie podjęliśmy decyzję o własnej sprzedaży, bo klient rozumie tylko to, co pokazuję, tylko tak mogę przekazać we właściwy sposób to, co mam do powiedzenia. A to oznacza, że naprawdę musimy żyć tym, co sprzedajemy, być tym, co tworzymy i chcemy przekazać klientowi.

To wszystko składa się ostatecznie na proces rozwoju. To znaczy, że gdy tworzymy, działania toczą się równolegle na kilku planach: kosztów, materiałów, produkcji, konkurencyjności, atrakcyjności towaru. Czy ma to mało wspólnego z projektowaniem, a może to właśnie następny krok w kierunku rozwoju? Czy jest to postępowa propozycja, która nie wykracza jednak poza możliwości rynkowe? Czy klient jest w stanie to zrozumieć?

Dlatego marka to dla Bene bardzo ważna kwestia. Jej popularność i siła daje sprzedawcom i klientom poczucie pewności. Klient bowiem nie jest najczęściej ekspertem, jeśli chodzi o urządzanie wnętrz. Jeśli chodzi o podjęcie decyzji, także tej dotyczącej zakupów, porusza się on po nieznanym terenie. Często nie wie, czego tak właściwie chce. Jako sprzedawcy odpowiadamy za to, by klient mógł sobie to wyobrazić.

Często się zastanawiałam, jakie to uczucie, gdy siedzi Pan w swoim biurze i ciągle widzi, jak przejeżdżają kontenery z napisem Bene, z Pana nazwiskiem…

Ja widzę to inaczej. Po pierwsze nie patrzę na otoczenie. Po drugie to czysty przypadek, że firma nosi moje nazwisko. Nigdy nie postrzegałem siebie jako właściciela, próbowałem postępować jak dyrektor. Chociaż wiem, że moje decyzje znajdują posłuch, nigdy tego nie wykorzystywałem. Zawsze starałem się prowadzić i rozwijać firmę razem z pracownikami. To, że firma nosi moje nazwisko, wymyślił dział marketingu.

Czy pracuje Pan w domu?

Nie. Mam ten komfort, że droga z domu do pracy zajmuje mi cztery minuty.

Jest Pan codziennie w firmie?

Często. Chętnie przychodzę do pracy. Chociaż się nie wtrącam w żadne szczegóły – a nigdy tego nie robię – i tak jestem postrzegany jako coś w rodzaju zabytku.
Co jednak mogłem zrobić, to utwierdzić pracowników w przekonaniu, że powinni wykazywać się kreatywnością, fantazją i powinni mieć pasję. Większość podwładnych już o tym wie, jest świadoma, że wszyscy jesteśmy wyjątkowymi ludźmi i możemy zdziałać więcej.

Spędził Pan już tyle czasu w biurach. Czy jest jakieś wyjątkowe wydarzenie, które Pan pamięta w związku z biurami?

Jak każdy miałem pozytywne i negatywne doświadczenia. Zapadło mi w pamięć pewne przeżycie w Holandii w latach siedemdziesiątych. Mieliśmy spotkanie w budynku zarządu firmy ubezpieczeniowej Centraal Beheer w Apeldoorn, zaprojektowanym przez architekta Hermana Hertzbergera. Biurowiec dla dwóch tysięcy ludzi, wprawdzie podzielony na przejrzyste strefy, ale zupełnie otwarty. W całym budynku nie widziałem żadnych drzwi czy barier. W tamtych czasach oznaczało to niezwykłą swobodę myśli oraz relacji międzyludzkich.

Znamienne było to, że dyrekcja zaproponowała swoim pracownikom, by przyozdobili swój kącik w pracy tak, jak tylko sobie zażyczą. W dziale, w którym pracowały kobiety, dekoracje były piękne, bogate, pełne pasji, widziałem nawet małą klatkę dla ptaków, przyozdobioną roślinkami, itd. W męskim dziale natomiast wszystko wyglądało tak, jak po fabrycznym oddaniu do użytku, bez żadnych zmian.

Ta umiejętność urządzania otoczenia była u kobiet wysoce rozwinięta, u mężczyzn natomiast o wiele mniej. Zdecydowanie było to wyjątkowe przeżycie. Dlatego koniecznie chciałem, by w radzie nadzorczej zasiadała kobieta, ale wcale nie było łatwo przeforsować swoją wolę.

Jakie narzędzie pracy jest naprawdę ważne?

Właśnie dlatego, że nie jestem fanem papierków, muszę być pod tym względem wyjątkowo zdyscyplinowany. Dla mnie najważniejszą rzeczą jest zatem terminarz zawierający też wszystkie adresy. Zapisuję, co danego dnia muszę załatwić, a gdy już to zrobię, skreślam. A gdy tego nie załatwię, wpisuję przy innej dacie… Takie proste, a dla mnie bardzo ważne. To nie narzędzie, a raczej przydatna rzecz, zupełnie przestarzała i niezmienna. A przy tym ma tę zaletę, że otwieram terminarz i od razu widzę, czy w tym terminie dam radę, czy nie. Inni muszą najpierw się napracować, postukać w klawiaturę i pootwierać różne programy…

Czy jest w Pana codziennej pracy jakiś rytuał?

Mam jeden rytuał, i to taki, który rozpoczął się chyba 30 lat temu, sam nie wiem dlaczego. Na początku ktoś sobie pomyślał, że muszę pić kawę. I od tego czasu, najpóźniej po siedmiu minutach od momentu, kiedy się pojawię, przychodzi pani z serwisu i przynosi podwójne espresso ze szklanką zimnej wody. To faktycznie prawie jak jakiś ceremoniał. Zawsze ktoś przynosi mi kawę do biura.

I zawsze podwójne espresso?

Tak, zawsze. Taki mały luksus. Tylko to przychodzi mi do głowy.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Original post by admin

Maxliving – autorska kolekcja mebli Max-Fliz

| Bez kategorii | 23 sie 2011

Max-Fliz to już nie tylko salony sprzedające najlepsze produkty do wyposażenia wnętrz. Teraz posiada własną markę meblarską Maxliving, która oferuje najlepsze wzornictwo za atrakcyjną cenę i w krótkich terminach realizacji.

Original post by meble.pl

„Malować każdy może 2011″

| Bez kategorii | 23 sie 2011

Miesięcznik „Weranda” zaprasza na Malarstwo młodych artystów po warsztatach „Malować każdy może 2011″ w Królewskiej Cukierni Wilanowskiej – wrzesień/październik 2011

Original post by meble.pl

Dalej »

Polski Wordpress
Powered by WordPress | Theme by Roy Tanck. Tłumaczenia dokonał azWeb dla Polski support WordPress